Projekty
Mgła nad doliną i domy na zboczach w Beshumi, Gruzja 2026

Gruzja 2026

Kutaisi Batumi Beshumi Tbilisi
Scroll
+Kutaisi +Batumi +Beshumi +Tbilisi +Gruzja +Reportaż +Street Photo +Fotowyprawa 2026 +Kutaisi +Batumi +Beshumi +Tbilisi +Gruzja +Reportaż +Street Photo +Fotowyprawa 2026
O wyprawie
Trasa Kutaisi → Batumi → Beshumi → Tbilisi
Termin 18–25 września 2026
Kategoria Reportaż · Street Photography · Krajobraz
Cztery rozdziały

Miasta. Morze. Góry. Trzy światy

Gruzja potrafi zmienić się bardzo szybko. Kilka godzin drogi wystarczy, żeby z zatłoczonego bazaru trafić nad morze, a chwilę później znaleźć się w górach, gdzie domy znikają we mgle.

Podczas naszej fotowyprawy we wrześniu 2026 przejechaliśmy trasę: Kutaisi → Batumi → Beshumi → Tbilisi. Fotografowaliśmy przede wszystkim codzienne życie: ludzi na targach, ulice, port, małe sklepy, wędkarzy, górskie osady i to, co wydarzało się po drodze.

Nie szukaliśmy pocztówkowej Gruzji. Bardziej interesowały nas miejsca, w których normalnie toczy się życie.

Poniżej cztery fotograficzne rozdziały z tej podróży.

Sprzedawczyni z miotłą w przejściu między straganami na bazarze w Kutaisi
Rozdział 01

Kutaisi

Początek podróży

Kutaisi było pierwszym przystankiem naszej wyprawy i dobrym wejściem w Gruzję.

Bazar, okolice dworca, małe sklepy, stare ulice i zwykłe codzienne sytuacje. Bez wielkich atrakcji i bez potrzeby szukania konkretnych punktów. Wystarczyło zacząć chodzić.

Kobieta przy otwartej chłodni z mięsem na ulicy w Kutaisi
Kobieta za kierownicą samochodu w Kutaisi
Kobieta z telefonem przy furgonetce i skrzynkach na ulicy w Kutaisi

To właśnie w takich miejscach fotografia działa najlepiej. Ktoś rozładowuje samochód, ktoś siedzi przed swoim stoiskiem, ktoś zatrzymuje się na rozmowę. Obok warzywa, mięso, kartony, marszrutki i cały zwykły miejski ruch.

Poranek w hali targowej w Kutaisi pod łukowym dachem
Sprzedawczyni nad warzywami na bazarze w Kutaisi, zdjęcie czarno-białe
Sprzedawczyni przy straganie z warzywami na bazarze w Kutaisi, zdjęcie czarno-białe
Sprzedawca odsłaniający stragan na bazarze w Kutaisi
Pusta hala i siedząca sprzedawczyni o poranku w Kutaisi
Sprzedawca w drewnianym kiosku na bazarze w Kutaisi

Kutaisi było trochę rozgrzewką przed dalszą drogą, ale od początku pokazało, że w Gruzji najciekawsze rzeczy często dzieją się kilka ulic dalej od głównych atrakcji.

Rozdział 02

Batumi

Między morzem a blokami

Batumi łatwo sprowadzić do promenady, palm i nowych wieżowców. Nas bardziej interesowało to, co znajduje się trochę obok.

Port, targi, stare podwórka, małe sklepy, bloki, wędkarze i lunapark wciśnięty pomiędzy budynki mieszkalne. Do tego pogoda, która zamiast przeszkadzać, tylko dołożyła miastu charakteru.

Kierowca marszrutki w zielonym świetle na dworcu w Batumi
Ludzie przy automacie z maskotkami na deszczowym dworcu w Batumi
Kierowcy marszrutek przy papierosie na dworcu w Batumi
Mężczyźni przy stoliku pod wiatą dworca w Batumi
Marszrutka do Ureki w strugach deszczu w Batumi
Tablica Ureki za szybą marszrutki w Batumi
Mężczyzna przy automatach pod wiatą dworca w Batumi
Deszcz nad dworcem marszrutek w Batumi
Kobieta obok żółtego hummera wieczorem w Batumi
Bankomaty i sklepy na ulicy w Batumi
Stary budynek i szyld sklepu meblowego w Batumi
Mężczyźni przed kioskiem z piwem w Batumi

Rano przy porcie można było spotkać tych samych ludzi z wędkami. Kilka ulic dalej działał targ, a pod balkonami zwykłego bloku kręciły się kolorowe karuzele i plastikowe rekiny.

Wędkarz zakładający przynętę w porcie w Batumi
Wędkarze z długimi wędkami na nabrzeżu w Batumi
Starszy wędkarz kucający nad sprzętem w porcie w Batumi
Portret wędkarza z wędką przy blaszanym ogrodzeniu w Batumi
Mężczyźni w rozmowie przed sklepami w Batumi
Mężczyźni oglądający towar przy samochodzie w Batumi
Ręczniki suszące się na balkonach różowego bloku w Batumi
Stare zabudowania i wieżowiec w tle w Batumi
Mężczyzna na balkonie starego bloku w Batumi
Kolorowe karuzele lunaparku pod blokiem mieszkalnym w Batumi
Sprzedawczyni w okienku budki z cenami w Batumi
Karuzela z ośmiornicą pod blokiem w Batumi
Palmy i auta nocą pod wieżowcem w Batumi
Wędkarz z psami wieczorem w porcie w Batumi

Batumi okazało się dużo ciekawsze wtedy, kiedy przestaliśmy patrzeć na nie jak na kurort.

Kręta droga i domy we mgle w Beshumi
Rozdział 03

Beshumi i jeziora Shuamta

Góry, mgła i cisza

Beshumi to zupełnie inna Gruzja.

Drewniane domy rozsypane po zboczach, konie, pasterze, droga, która potrafi się skończyć błotem, i pogoda zmieniająca krajobraz w kilka minut.

Osada Beshumi pod chmurami wieczorem
Droga i dom we mgle w Beshumi, kadr pionowy
Słupy i domy znikające we mgle w Beshumi
Drewniane domy pasterzy w porannej mgle w Beshumi

To jedna z tych miejscówek, gdzie nawet jeśli fotografia krajobrazowa nie jest twoją mocną stroną, natura bardzo wyraźnie podpowiada: tu stań, tu patrz, teraz zrób zdjęcie.

Mgła potrafi zasłonić całe góry, żeby po chwili odsłonić kilka domów albo pojedyncze zbocze. Chmury schodzą niżej niż dachy, a światło zmienia się szybciej, niż człowiek zdąży zdecydować, który obiektyw założyć.

Drewniane domy na zboczu i góry w chmurach w Beshumi
Domy na zboczu i chmury nad górami w Beshumi
Stary drewniany dom i dolina w Beshumi
Domy na łące i góry w tle w Beshumi
Mgła nad doliną i domy na zboczach w Beshumi
Mgła w dolinie pod domami w Beshumi
Domy na zielonym zboczu pod mgłą w Beshumi
Drewniane domy na zielonym zboczu w Beshumi, kadr pionowy
Trzej mężczyźni w rozmowie przy drewnianym domu w Beshumi, zdjęcie czarno-białe

W okolicach jezior Shuamta było jeszcze ciszej. Mniej ludzi, mniej zabudowań i coraz więcej przestrzeni.

Zielone jezioro wśród gór w okolicach jezior Shuamta
Blaszany dom przy polnej drodze w okolicach jezior Shuamta
Osada w dolinie w okolicach jezior Shuamta
Czerwony domek na górskiej łące w okolicach jezior Shuamta
Domki z czerwonymi dachami pod szczytem w okolicach jezior Shuamta
Blaszany dom i drewniana chata na łące w okolicach jezior Shuamta
Rozdział 04

Tbilisi

Dezerter Bazaar

Dezerter Bazaar to jedno z tych miejsc, w których można kręcić się z aparatem przez kilka godzin i cały czas znajdować coś nowego.

Nazwa bazaru pochodzi z początku XX wieku. Według najczęściej powtarzanej historii dezerterujący żołnierze sprzedawali tutaj mundury, wyposażenie i wszystko, co miało jakąkolwiek wartość. Z czasem miejsce zmieniło się w jeden z największych targów spożywczych Tbilisi, ale stara nazwa została.

Sprzedawczyni za szybą zapisaną notatkami na Dezerter Bazaar w Tbilisi
Warkocze czosnku i suszone nagietki na Dezerter Bazaar w Tbilisi
Mięso w gablocie i sprzedawca w głębi na Dezerter Bazaar w Tbilisi
Kupcy w rozmowie między straganami na Dezerter Bazaar w Tbilisi
Sprzedawca ryb przy akwariach na Dezerter Bazaar w Tbilisi

Dzisiaj są tu owoce, warzywa, sery, mięso, ryby, przyprawy i dziesiątki małych stoisk. Są ciasne przejścia, akwaria, zaplecza sklepów i sprzedawcy, którzy spędzają tu sporą część swojego życia.

Fotograficznie to miejsce praktycznie samo prowadzi za rękę. Światło wpadające z boków, odbicia w szybach, kolorowe towary, twarze i cały targowy chaos tworzą kolejne kadry co kilka metrów.

Czerwone drzwi z napisem Open i okienko na Dezerter Bazaar w Tbilisi
Jesiotr w akwarium na Dezerter Bazaar w Tbilisi
Stoisko rybne z akwariami na Dezerter Bazaar w Tbilisi
Sprzedawca przy straganie z przyprawami na Dezerter Bazaar w Tbilisi
Sprzedawczyni przy wadze w kantorku na Dezerter Bazaar w Tbilisi
Sprzedawcy w kantorku za szybą na Dezerter Bazaar w Tbilisi
Kolorowe czurczchele na straganie na Dezerter Bazaar w Tbilisi
Sprzedawca przy otwartej furgonetce z towarem na Dezerter Bazaar w Tbilisi
Zaplecze targu i sklepik z lodówkami na Dezerter Bazaar w Tbilisi
Sprzedawca z wózkiem między straganami na Dezerter Bazaar w Tbilisi
Skrzynki z pomidorami w hali na Dezerter Bazaar w Tbilisi
Kartony z towarem i kobieta w przejściu na Dezerter Bazaar w Tbilisi
Tragarze przy palecie ze skrzynkami na Dezerter Bazaar w Tbilisi
Starszy sprzedawca podpierający głowę na Dezerter Bazaar w Tbilisi

To był jeden z najmocniejszych fotograficznie punktów całej wyprawy.

Na koniec

Gruzja w Kadrze

Ta wyprawa była połączeniem fotografowania, podróży i zwykłego bycia w miejscach, które trudno zobaczyć z okna autokaru.

Bez pośpiechu między atrakcjami i bez odhaczania kolejnych punktów. Z czasem na targ, rozmowę, kawę, przejście kilka ulic dalej albo poczekanie na światło.

Bo bardzo często najlepsze zdjęcie nie czeka tam, gdzie mówi przewodnik.